Jak odnaleźć własny styl?

Nie jest to proste zadane, tym bardziej, że zewsząd otaczają nas dziesiątki opcji, a każda wydaje się równie kusząca i atrakcyjna. Stworzenie własnego stylu, zbudowanie garderoby, która nie tylko będzie modna, ale też pokaże światu, kim jesteśmy i czym się kierujemy, stanowi więc spore wyzwanie.

Podstawą sukcesu jest... konsekwencja i cierpliwość, a przede wszystkim omijanie szerokim łukiem wszystkiego, co określane jest jako must-have. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy kurczowo trzymać się klasyki; wręcz przeciwnie – aby odnaleźć własny styl należy eksperymentować, próbować, kosztować; ale z pewnością nie wymieniać całej zawartości szafy z początkiem nowego sezonu.

Pierwszym krokiem na drodze do określenia własnego stylu jest wnikliwa i, niestety, dość długo prowadzona obserwacja. I tu właśnie pojawia się pokusa, żeby darować sobie ten etap i pójść na skróty (must-have czeka), tyle, że... to nie działa. Coś, co zaserwuje nam najlepsza nawet modowa blogerka wcale nie musi się sprawdzić w naszym wypadku. Dlaczego? Bo to nie my: nie nasz styl, nie nasze kolory, nie nasze długości. Jakie zatem są te „nasze”?

Tego za chwilę się dowiemy. Dobra wiadomość jest taka, że prawdopodobnie już mamy odpowiednie ciuchy... gdzieś, pod kilogramami innych, zupełnie niestylowych rzeczy, których nie wiadomo dlaczego nie lubimy, ale też z jakiegoś powodu nie wyrzucamy.

Aby odkryć, jaki naprawdę jest nasz styl, powinniśmy posegregować ubrania i odłożyć na bok te, w których na pewno nie mamy zamiaru chodzić oraz te, których nie nosiliśmy dłużej, niż 2 lata. Nie musimy się ich pozbywać – wystarczy odłożyć je gdzieś na strych.

Spośród pozostałych rzeczy wybierajmy po kilka sztuk do przetestowania w różnych zestawieniach. Najlepiej jest umieścić je na początku tygodnia w jednej szafce i konsekwentnie przez cały tydzień miksować ze sobą tylko to, co odłożyliśmy. Bardzo ważną rzeczą jest codzienne robienie sobie zdjęć całej sylwetki (łącznie z butami).

Po ok. miesiącu takich ćwiczeń należy przejrzeć dokładnie wszystkie zdjęcia i odpowiedzieć sobie szczerze na kilka pytań:

-jakie ubrania (fasony, kolory, długości) nosimy najczęściej?

-które zdjęcia najmniej nam się podobają?

-które zestawienia ciuchów najbardziej nam się podobają?

-których z wybranych ubrań nie założyliśmy ani razu i dlaczego?

Szczere odpowiedzi pomogą nam pozbyć się nadmiaru ciuchów i wyłuskać tylko te, w których naprawdę dobrze się czujemy i wyglądamy. To właśnie jest nasz styl, który niekoniecznie musi (choć oczywiście może) pokrywać się z najnowszymi trendami. Ważne, że stosując się do niego i unikając przypadkowych zakupów, będziemy czuć się i wyglądać świetnie... a przy tym zaoszczędzimy spore kwoty, dzięki czemu stać nas będzie na rzeczy lepszej jakości... a może na jakieś wakacje? W końcu, niech świat zobaczy, że wyglądamy jak milion dolarów.