7 zasad jak kupować ubrania

Jak to jest, że niektórzy kupują mało i zawsze wyglądają jak milion dolarów, a inni (czyli my, powiedzmy to sobie szczerze), mimo sporego nakładu czasu i środków jakoś tak nie mogą trafić na ciuch życia?

Jak się okazuje, nie działają tu żadne czary, ale... siedem prostych zasad. Naprawdę prostych – dzięki nim zaoszczędzimy sporo czasu (bieganie po butikach jest fajne tylko przez pierwszych sto sklepów, potem zaczyna lekko męczyć), pieniędzy (lepiej mieć 4 sztuki super ubrań, niż 40 byle jakich) oraz nerwów (frustracja prowadzi do zmarszczek, a tym dziękujemy jeszcze przez najbliższe 100 lat). Jakie to zasady?

Zasada 1 – lista zakupów

Proste, ale genialne – dzięki liście kupimy dokładnie to (i tylko to), czego nam potrzeba, a zakupione rzeczy będą do siebie pasowały. Kupując spontaniczne przypadkowe rzeczy (ojej, ale okazja, przecena!) narażamy się nie tylko na kilogramy zbędnych ciuchów, ale też jesteśmy na prostej drodze do odwiecznego kobiecego dylematu: pełnej szafy i konkluzji, że nie mamy co na siebie włożyć, bo nic do siebie nie pasuje.

Zasada 2 - kolory

Aby dobrze wyglądać w nowych ciuchach, musimy wiedzieć, które kolory nam pasują (a nie które są aktualnie modne, choć to czasami - ale rzadko - wychodzi na to samo). Jeśli nie wiemy, w jakich kolorach wyglądamy dobrze, obejrzyjmy nasze zdjęcia lub poprośmy o poradę przyjaciółkę (najlepiej pyskatą i szczerą).

Wchodząc do sklepu, skupmy się tylko na tych kolorach, które są „nasze” - wówczas zamiast oglądać 100 rzeczy, obejrzymy tylko pięć, a jeśli którąś z nich kupimy, będziemy mieć pewność, że przypasuje nam do reszty garderoby.

Zasada 3 – rozmiary

Ubrania występują w kilku rozmiarach właśnie po to, by kupić odpowiedni dla nas. Kupienie zbyt dużego ciucha doda nam optycznie kilogramów – podobnie, jak wbicie się w zbyt ciasny, w którym możemy tylko stać, i to nie oddychając.

Zasada 4 – łączymy w zestawy

Niektóre ubrania, mimo odpowiedniego rozmiaru i koloru, jakoś się „gryzą”. Faktem jest, że nie każda „góra” pasuje do każdego „dołu”, a jeśli mamy wrażenie, że coś jest nie tak, to... prawdopodobnie mamy rację. Dlatego, jeszcze w sklepie, zadajmy sobie pytanie – czy bluzka, którą mierzę, do czegoś mi pasuje? Jeśli odpowiedź jest inna niż „oczywiście”, nie kupujmy – nawet, jeśli to przecena minus 80 procent.

Zasada 5 – uwaga na wyprzedaże

Na ten temat napisano już całe opasłe tomiszcza, więc przypomnijmy krótko smutną prawdę: kupienie po bardzo okazyjnej cenie zupełnie zbędnej rzeczy to NIE jest okazja.

Zasada 6 – materiały

Kupując nowy ciuch, należy koniecznie popatrzeć na metkę – nie tylko tę z ceną, ale też ze składem surowcowym. Ubrania, które trzeba czyścić wyłącznie chemiczne, albo takie z poliestru, omijajmy szerokim łukiem.

Zasada 7 – fotka

Lustra w przymierzalni to nie to samo, co zdjęcie – jeśli więc na zakupy idziemy same, najlepiej jest pstryknąć sobie zdjęcie i trzeźwo ocenić, czy na pewno dobrze wyglądamy w nowym ciuchu. Jeśli nie jesteśmy absolutnie pewne, że tak jest – darujmy sobie.